Zbliżający się Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu sprawia, że po niektóre książki sięga się inaczej – uważniej, wolniej, bardziej refleksyjnie. Właśnie teraz szczególnie mocno wybrzmiewa drugie, rozszerzone wydanie „Dzienniczka Basi Rosenberg” – zapisków żydowskiej nastolatki z Przeworska, pisanych na krótko przed Zagładą.
Głos piętnastolatki
Basia Rosenberg urodziła się w 1923 roku. Gdy zaczęła prowadzić pamiętnik, miała niespełna 15 lat. Mieszkała z rodziną w centrum Przeworska, uczyła się, czytała książki, chodziła do kina, pomagała w sklepie ojca. Jej zapiski – prowadzone od maja 1938 roku do 24 września 1939 roku – są jednym z nielicznych zachowanych w Polsce dzienników pisanych przez żydowską nastolatkę. To zapis codzienności małego galicyjskiego miasteczka, świata pełnego szkolnych spraw, rodzinnych rytuałów i drobnych radości, który w jednej chwili przestaje istnieć.
Wrześniowy dramat
Najbardziej poruszające fragmenty dzienniczka dotyczą pierwszych dni września 1939 roku i niemieckiej napaści na Polskę. Basia notuje bezpośrednio, bez dystansu, niemal „na gorąco”: „Wojna. Mówiono ciągle o tem, a jednak nikt nie wierzył, że wybuchnie. (...) Boję się panicznie (...) Nerwy mam naprężone” - pisała Basia 2 września 1939 roku. Pisze przy świeczce, wśród alarmów i pogłosek z frontu. To lektura, która pozwala zobaczyć wojnę nie jako wielką politykę, a jako dramat konkretnej osoby – dziewczyny, która pisała, bo „chciała się tym pisaniem choć trochę uspokoić”. 10 dni później Basia pisała o pierwszym wojennym dramacie przeworskich Żydów. "Niechże Bóg nareszcie zlituje się nad nami. Żydzi są w okropnym niebezpieczeństwie. Zebrano wczoraj wszystkich Żydów i kazano zamiatać miasto. Nasz Luzer także był. Poobcinano wszystkim brody i pejsy. Mój tatuś boi się na krok wychodzić" - pisała 15-latka. Tego samego dnia dziewczyna odnotowała spłonięcie przeworskiej synagogi. 18 września, gdy zaatakowana przez Niemców i Sowietów Polska broniła się rozpaczliwie, Basia pisze o okrucieństwie Niemców, wszechobecnych rabunkach i mordach. "Słyszałam, że zastrzelili teraz Żyda, gdzieś na jarosławskim trakcie" - relacjonowała.
"Ci nasi są jeszcze gorsi”
Na ważny, rzadko dostrzegany wymiar Dzienniczka Basi Rosenberg zwraca uwagę Szczepan Kozak, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego. W tekście "Rola egodokumentów w badaniach nad dziejami Przeworska w czasie okupacji" badacz zauważa, że polscy mieszkańcy miasta są w zapiskach Basi niemal nieobecni. Jeśli się pojawiają, to zazwyczaj jako zbiorowość – bezimienni „Polacy”. Przed wybuchem wojny autorka dziennika zdaje się wobec nich w dużej mierze obojętna.
Kozak interpretuje ten fakt jako potwierdzenie znanego z historiografii zjawiska: żydowska i polska społeczność małych galicyjskich miast, choć splecione siecią codziennych kontaktów, w rzeczywistości żyły raczej obok siebie niż razem. Ta delikatna równowaga mogła jednak bardzo szybko ulec załamaniu w warunkach okupacyjnego chaosu. Świadczy o tym zapis z dziennika Basi, odnoszący się już do realiów wojny:
„Wychodzę patrzeć, a tu stoi jakiś Polak i krzyczy: potrzebujemy Żydów, otwierać prędzej, patrol przed drzwiami. Ci nasi są jeszcze gorsi od Niemców”.
Jak podkreśla prof. Kozak, poza oczywistą wymową tego fragmentu warto zwrócić uwagę na użycie przez Basię słowa „nasi”. Może ono sugerować istnienie pewnego poczucia wspólnoty – nie tyle lokalnej czy sąsiedzkiej, ile raczej państwowej, obywatelskiej. W oczach kilkunastoletniej dziewczyny była to jednak wspólnota krucha, niewystarczająca wobec przemocy niemieckiej okupacji.
Co stało się z Basią?
Losy autorki dziennika przez dziesięciolecia pozostawały niejasne i obrosły domysłami. Pojawiały się nawet opowieści, że Basia miała przeżyć wojnę i wyjechać do Ameryki. Badania prowadzone w ostatnich latach przez Małgorzata Wołoszyn z Muzeum w Przeworsku pozwoliły jednak na sformułowanie bardziej prawdopodobnych ustaleń.
Z kwerend archiwalnych i powojennych zeznań wynika, że Basia Rosenberg wraz z siostrą miała zginąć 17 marca 1944 roku. Jej brat, który próbował się ukrywać, został rozstrzelany przez Niemców już w 1942 roku, a ojciec i drugi brat zginęli rok później. Choć badaczom udało się odtworzyć ten tragiczny scenariusz, poszukiwania nie zostały zakończone – do dziś nie odnaleziono nawet fotografii Basi.
Niedokończona sukienka
Drugiemu wydaniu dzienniczka towarzyszy publikacja „Niedokończona sukienka – świat Basi Rosenberg”. To nie tylko komentarz historyczny, lecz także przewodnik po miejscach związanych z życiem Basi: domu, sklepie, szkole, ulicach Przeworska. Tytułowa sukienka staje się symbolem przerwanej codzienności i młodości, która nie zdążyła się dopełnić. Nawiązuje też do wpisu Basi z 27 sierpnia 1939 roku: "Robię teraz sukienkę niebieską z włóczki, na szydełku….". Obie książki czytane razem pozwalają zobaczyć nie tylko tekst pamiętnika, ale także przestrzeń i kontekst, w których powstawał.
Nowe, wzbogacone wydanie
Drugie, rozszerzone wydanie „Dzienniczka Basi Rosenberg” ukazało się we wrześniu 2025 roku dzięki pracy Małgorzaty Wołoszyn z Muzeum w Przeworsku. Publikacja została opatrzona przypisami i uwzględnia najnowsze ustalenia dotyczące losów autorki i jej rodziny. Kilka miesięcy po premierze książka trafia do bibliotek i szkół, coraz częściej wykorzystywana jest także w działaniach edukacyjnych i podczas spotkań poświęconych historii lokalnej i Zagładzie.
Styczeń – szczególny miesiąc pamięci o Holokauście – jest dobrym momentem, by po ten dziennik sięgnąć. Z prostych zdań, dziecięcych lęków i nadziei wyłania się historia przerwanej biografii i świata, który zniknął bezpowrotnie.
Dziękujemy Pani Małgorzacie Wołoszyn z Muzeum w Przeworsku za udostępnienie publikacji i konsekwentne przywracanie pamięci o żydowskich mieszkańcach Przeworska.
___________
Heschel Center News/ Karol Darmoros