24 marca Instytut Pileckiego upamiętni małżeństwo Stawarskich i ukrywaną przez nie rodzinę Singerów – ofiary niemieckiego terroru. Historia z podkarpackiej Sieniawy pokazuje dramat wyborów i najwyższą cenę pomocy udzielanej Żydom podczas okupacji. Upamiętnienie w ramach programu „Zawołani po imieniu” wpisuje się w obchody przypadającego jutro Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką.
Upamiętnienie w Sieniawie
Instytut Pileckiego uhonoruje małżeństwo Wiktorię Franciszkę i Mateusza Bronisława Stawarskich z Sieniawy, zamordowanych przez Niemców za ukrywanie żydowskiej rodziny Singerów w latach II wojny światowej.
Uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej obie Rodziny odbędzie się pod Szkołą Podstawową przy Rynku w Sieniawie (woj. podkarpackie) o godz. 14:00. Wydarzenie poprzedzone zostanie Mszą Św. w Kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Sieniawie o godz. 13:00. Gościem Honorowym uroczystości będzie córka Państwa Stawarskich - Krystyna Wanda Grzęda.
Uroczystości w Sieniawie będą już 40. upamiętnieniem w ramach programu „Zawołani po imieniu”, który przywraca pamięć o zapomnianych polskich bohaterach i ratowanych przez nich żydowskich współobywatelach.
Tragiczna decyzja
Stawarscy ukrywali żydowską rodzinę w swoim domu, narażając życie własne i swoich dzieci. „Ze wszystkich tych źródeł przebija głęboki tragizm i świadomość śmiertelnego zagrożenia” – podkreśla w rozmowie z Heschel Center News Karol Madaj, p.o. dyrektora Instytutu Pileckiego.
Jak dodaje, pomoc Żydom w okupowanej Polsce nie była niczym oczywistym: „To nie jest coś zwyczajnego – towarzyszyły temu strach i groźba kary śmierci”. Historia Stawarskich pokazuje, jak wielkie napięcie i ryzyko wiązały się z każdą taką decyzją. „Widzimy, jaka to jest szalona presja, jaki to jest strach, który towarzyszy ukrywaniu” – mówi Karol Madaj.
W 1942 roku do Stawarskich z Sieniawy zwróciła się o pomoc żydowska rodzina Singerów. Kryjówkę przygotowano w wydzielonej części pokoju, z wejściem ukrytym na strychu pod kufrem – w domu położonym tuż przy granicy getta, w okolicy patrolowanej przez niemieckich żandarmów i ukraińską policję.
Pomoc szybko przerodziła się w walkę ze strachem przed dekonspiracją. By zmniejszyć ryzyko, Stawarscy przenieśli się do innego domu, a kontakt z ukrywanymi utrzymywał jedynie ich najstarszy syn, dostarczając żywność.
Do dekonspiracji doszło po zatrzymaniu jednej z ukrywających się osób. Według relacji krążących wówczas w Sieniawie, zatrzymana Singerowa miała wskazać Stawarskich jako osoby udzielające pomocy. Wkrótce sprawą zajęła się niemiecka żandarmeria.
23 grudnia 1942 roku wachmistrz niemieckiej żandarmerii w Sieniawie, Karl Seidel, aresztował Mateusza Stawarskiego. Kilka dni później Stawarski został rozstrzelany w lesie Głażyna. Wiktoria, która próbowała ratować męża, również została zatrzymana. W czerwcu 1943 roku niemiecki sąd skazał ją na karę śmierci.
Głosy z celi śmierci
Najbardziej przejmującym świadectwem tej historii pozostaje list napisany przez Wiktorię Stawarską do dzieci z celi śmierci: „Kochany Bohdanku i kochany Żorciu zwracam się do Was ze specjalną prośbą opiekujcie się Wandeczką (…) kochajcie ją najmocniej i za mamusię i za tatusia”.
Z kolei gryps Mateusza Stawarskiego pokazuje lęk i rozdarcie – świadectwo realnego terroru, jaki towarzyszył każdej próbie pomocy. „Trudno o tym mówić bez wzruszenia, bo to jest tak przejmująca historia” – przyznaje p.o. dyrektora Instytutu Pileckiego.
Pamięć lokalna
Projekt „Zawołani po imieniu” nie ogranicza się do symbolicznych gestów. „Równie ważne jest przywracanie lokalnym społecznościom nie tylko historii stojących za Upamiętnianymi, ale także historii Zagłady Żydów w jej lokalnym kontekście” – zaznacza Madaj.
Jak podkreśla, wiele takich historii przez lata pozostaje nieznanych nawet w miejscach, gdzie się wydarzyły. Upamiętnieniu w Sieniawie towarzyszą spotkania edukacyjne i działania skierowane do mieszkańców oraz młodzieży.
Instytut podkreśla, że trwałe formy upamiętnienia są kluczowe dla zachowania historii. „Tam, gdzie jest pomnik, tam ta pamięć lokalnie trwa. Tam, gdzie nie ma nic – ta pamięć może umrzeć” – zauważa p.o. dyrektora Instytutu Pileckiego.
Historia Stawarskich i Singerów staje się w ten sposób nie tylko świadectwem przeszłości, ale także fundamentem współczesnego dialogu i odpowiedzialności za pamięć.
_________
Karol Darmoros, Heschel Center News/ mat. Instytutu Pileckiego