CENTRUM RELACJI KATOLICKO-ŻYDOWSKICH IM. ABRAHAMA J. HESCHELA KATOLICKI UNIWERSYTET LUBELSKI JANA PAWŁA II

kategorie: [ Heschel Center News ]

Heschel Center News: Niemiecki terror na Mazowszu. Jak wyglądała okupacja w powiecie Mińsk Mazowiecki?

dr Joanna Nikel, Instytut Pileckiego / fot. Heschel Center News
dr Joanna Nikel, Instytut Pileckiego / fot. Heschel Center News
[otwórz w pełnym rozmiarze]

Osiem gett, tysiące prześladowanych Żydów i Polaków oraz sprawcy, którzy po wojnie w ogromnej większości pozostali bezkarni – tak wygląda obraz okupacji niemieckiej w powiecie Mińsk Mazowiecki w latach 1939–1944. O realiach terroru, relacjach polsko-żydowskich oraz powojennej niesprawiedliwości mówi w rozmowie z Heschel Center News dr Joanna Nikel z Instytutu Pileckiego, autorka książki „Terror niemiecki w powiecie Mińsk Mazowiecki 1939–1944. Wojna i rozliczenia”.

Społeczność przed wojną

Przed wybuchem II wojny światowej Żydzi stanowili znaczącą część mieszkańców regionu. Jak podkreśla dr Joanna Nikel, w przedwojennym powiecie mińskim żyło około 15 tysięcy Żydów. Była to społeczność w dużej mierze ortodoksyjna i słabo zasymilowana.

Badaczka przypomina także szerszy kontekst europejski: „Żydzi w przedwojennej Polsce stanowili około 10% całego społeczeństwa, co daje liczbę około 3,5 miliona osób”. Jednocześnie – jak zaznacza – w Niemczech była to znacznie mniejsza, silnie zasymilowana grupa, plasująca się w wyższych warstwach społecznych.

Pierwsze miesiące okupacji

Po wkroczeniu Niemców we wrześniu 1939 roku rozpoczęły się spontaniczne akty przemocy wobec ludności żydowskiej. „Pierwsze działania mają taki charakter, który miał na celu Żydów upokorzyć. Oczywiście też działania o charakterze przemocowym” – mówi dr Nikel.

Szybko zaczęto także wprowadzać systemowe formy wykluczenia. Żydzi musieli nosić Gwiazdę Dawida, ich sklepy oznaczano, a działalność gospodarcza była ograniczana. Kolejnym etapem było tworzenie gett.

Getta w powiecie

Na terenie powiatu powstało osiem gett – sześć w 1940 roku i dwa rok później. Największe znajdowały się w Mińsku Mazowieckim i Kałuszynie, gdzie przed wojną Żydzi stanowili nawet ponad 80 procent mieszkańców.

Jak podkreśla dr Joanna Nikel, nie wszystkie getta były fizycznie zamknięte murami. Nie oznaczało to jednak realnej swobody. „15 października 1941 roku Hans Frank wydał rozporządzenie, które ja tak pozwalam sobie nazywać, to jest paragraf śmierci za życie” – przypomina badaczka. Dokument przewidywał karę śmierci zarówno dla Żydów opuszczających getta, jak i dla Polaków udzielających im jakiejkolwiek pomocy.

3 1 0 6 2803 81319
Żydowscy mieszkańcy Mińska Mazowieckiego/ fot. NAC/domena publiczna

Postawy Polaków

Relacje między Polakami a Żydami w czasie okupacji były złożone. W 1936 roku doszło do antyżydowskich wystąpień mieszkańców miasta. Dr Nikel podkreśla jednak, że nie sposób oceniać tych relacji w czasie wojny w oderwaniu od realiów terroru stworzonego przez Niemców.

„Tyle o nas wiemy, na ile nas sprawdzono” – przypomina badaczka, cytując słowa Wisławy Szymborskiej. Wśród Polaków znajdowali się ludzie, którzy pomagali Żydom, często ryzykując życiem własnym i bliskich. Jednocześnie – jak zaznacza historyczka – okupacyjny system przemocy sprzyjał także patologiom. Niemcy świadomie wykorzystywali mechanizm „dziel i rządź”, pogłębiając podziały między ludnością żydowską i polską oraz wzmacniając atmosferę strachu.

Rola granatowej policji

W działaniach okupacyjnego aparatu represji wykorzystywano również formacje pomocnicze, w tym tzw. policję granatową. Jak podkreśla dr Nikel, jej funkcjonariusze działali pod niemieckim nadzorem.

„Dużym nieporozumieniem i wręcz celowym zniekształceniem jest mówienie o polskiej policji granatowej jako formacji sprawczej, posiadającej własną decyzjność. Polskość w nazwie odnosi się do narodowości jej członków, nie powinna współcześnie być kojarzona z niepodleglym państwem polskim, bo jak wiemy Niemcy po wkroczeniu we wrześniu 1939 roku zniszczyli polskie państwo i jego suwerenność na tych terenach. Funkcjonariusze policji granatowej pod groźbą kary śmierci zostali jesienią 1939 zobligowani przez okupanta do ujawnienia się i kontynuacji służby, o charakterze i działaniach której decydowali wyłącznie Niemcy” - zaznacza badaczka, podkreślając, że była to struktura podporządkowana władzom niemieckim i wykorzystywana do realizacji celów narodowosocjalistycznego państwa niemieckiego na terytoriach okupowanej Polski. 

Anonimowi sprawcy

Jednym z głównych celów badań dr Joanny Nikel było ustalenie, kto konkretnie odpowiadał za terror na terenie powiatu mińsko-mazowieckiego.

Jak podkreśla historyczka, w historiografii przez lata sprawcy pozostawali w dużej mierze anonimowi i bezkarni. Badaczka analizowała m.in. akta niemieckiej Centrali Ścigania Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu. Dzięki nim udało się ustalić nazwiska wielu urzędników cywilnych, policjantów i żołnierzy działających w regionie.

Powojenne rozliczenia

Mimo zebrania wielu materiałów dowodowych większość sprawców nie została ukarana. W wielu przypadkach śledztwa w Niemczech Zachodnich kończyły się bez wyroków.

Dr Nikel zwraca uwagę na sposób prowadzenia powojennych przesłuchań niemieckich funkcjonariuszy. Jak mówi, podczas przesłuchania policjanta o nazwisku Becker, który przez cały okres okupacji przebywał w Mińsku Mazowieckim, prokuratorzy „nie zapytali go o jego osobistą rolę”. Pytania śledczych dotyczyły często spraw organizacyjnych – lokalizacji jednostek czy funkcjonowania administracji – a nie bezpośredniego udziału w zbrodniach.

Próba przywrócenia pamięci

Zdaniem badaczki jednym z problemów powojennej historii była również solidarność środowiskowa byłych funkcjonariuszy aparatu okupacyjnego.

„Wśród osób, które zeznawały, wśród tych Niemców widać ogromną solidarność środowiskową” – mówi autorka „Terroru niemieckiego w powiecie Mińsk Mazowiecki 1939–1944”.  Z całego powiatu mińskiego na mocy dekretu sierpniowego władz komunistycznych udało się skazać tylko jednego Niemca – był to Udo Alfred Ortlepp, komendant rejonowy żandarmerii odpowiedzialny za represje w powiecie.

Dlatego – jak podkreśla dr Nikel – jej badania mają także wymiar symboliczny. „Głównym zamiarem moich badań było to, aby te osoby zawołać po imieniu, żeby chociaż tyle tej sprawiedliwości oddać” – zaznacza badaczka z Instytutu Pileckiego.

_____

Heschel Center News, Karol Darmoros

 

opublikowano: 13 marca 2026