Eugeniusz Woźnicki „Roztropny”, „Starosta” (1901–?), żołnierz Armii Krajowej i wójt gminy Wyszków w czasie okupacji, zapisał się w historii jako człowiek, który wykorzystywał swoją funkcję do ratowania innych. Pomagał ludności żydowskiej, wyjednywał zwolnienia z więzień, chronił wsie przed spaleniem i wspierał podziemie. Jego działalność konspiracyjna i postawa wobec okupanta świadczą o odwadze i odpowiedzialności za lokalną społeczność.
Urodzony 14 grudnia 1901 r. w Wólce Proszewskiej, przed wojną osiadł w Rudce, gdzie był administratorem majątku. Od 1938 r. pełnił funkcję wójta gminy Wyszków. W czasie okupacji wstąpił do AK – Obwód Węgrów – zwerbowany przez nauczyciela Leopolda Nowakowskiego. Jako ppor. piechoty i kwatermistrz (referat IV ośrodka II „Grębków”) odpowiadał za pozyskiwanie funduszy i żywności dla konspiracji, a także za działania wywiadowcze.
Wójt w służbie podziemia
Funkcja wójta dawała mu możliwość kontaktów z niemiecką administracją i żandarmerią. Woźnicki wykorzystywał ją do ochrony mieszkańców. Wyjednał zwolnienie z więzienia kilkunastu osób z kilku gmin, zapobiegł spaleniu wsi Pobratyn i Wyszków oraz uratował przed śmiercią m.in. braci Załogów z Ossolina. Dzięki jego staraniom Niemcy odstąpili od zabicia rodzin oskarżonych o pomoc jeńcom sowieckim i Żydom.
Chronił młodzież przed wywózkami na roboty przymusowe i ograniczał kontyngenty nakładane na gminę. Udzielał także schronienia oficerom i żołnierzom AK. Jak podkreśla dr Damian Sitkiewicz z IPN w Warszawie: „Woźnicki należał do tej grupy samorządowców, którzy w warunkach okupacji potrafili wykorzystać urząd do realnej ochrony ludności. Balansował między koniecznością współpracy administracyjnej a wsparciem konspiracji”.
Pomoc Żydom i powojenne oskarżenia
Relacje świadków wskazują, że był zaangażowany w pomoc Żydom. Zeznania żołnierzy AK oraz osób z jego otoczenia mówią o przechowywaniu osób pochodzenia żydowskiego i dostarczaniu im żywności. Jedna z ukrywających się kobiet miała powiedzieć: „żeby nie Woźnicki Eugeniusz, to byśmy już nie żyli”.
Dr Sitkiewicz zaznacza: „Choć nie znamy wszystkich szczegółów, zbieżność niezależnych świadectw pozwala uznać, że Woźnicki rzeczywiście udzielał pomocy Żydom. W realiach okupacyjnych był to czyn obarczony najwyższym ryzykiem”.
Po wojnie zamieszkał w Kotuniu koło Siedlec i pracował jako dyrektor Centrali Ogrodniczej. W 1956 r. wszczęto wobec niego śledztwo, oskarżając go o zbrodnie na jeńcach sowieckich i Żydach. Pojawiły się także donosy, w których zarzucano mu wrogą postawę wobec władz komunistycznych. Sprawa wpisywała się w szerszy kontekst represji wobec byłych żołnierzy AK.
„Dalsze losy Eugeniusza Woźnickiego pozostają nieznane. Jego wojenne działania – zarówno w strukturach AK, jak i w obronie prześladowanych – pozostają jednak ważnym świadectwem lokalnego oporu i indywidualnej odwagi” – podkreśla dr Damian Sitkiewicz.
_______
Heschel Center News, ks. Marek Weresa