W Woli Rafałowskiej na Podkarpaciu Instytut Pileckiego uhonorował Rozalię Sochę, Polkę zamordowaną przez Niemców za ratowanie Żydów. Kolejne upamiętnienie w ramach programu „Zawołani po imieniu” zgromadziło rodzinę ratującej, ocalałych oraz przedstawicieli władz i lokalnej społeczności. Podczas uroczystości przypomniano, że nawet w najgłębszym mroku okupacji można pozostać wiernym przykazaniu miłości. W Woli Rafałowskiej odsłonięto pamiątkowy kamień, przywracając pamięć o heroizmie i ofierze mieszkanki tej ziemi.
Wspólnota przerwana przez wojnę
Uroczystość rozpoczęła się Mszą Świętą w kościele pw. Świętej Trójcy i Podwyższenia Krzyża Świętego. Karol Madaj, p.o. Dyrektora Instytutu Pileckiego, przypomniał o przedwojennych relacjach sąsiedzkich, które stały się fundamentem późniejszej odwagi Rozalii. "To była taka społeczność, która można powiedzieć była wielonarodowa. Między etnicznymi Polakami byli też Żydzi, którzy także nierzadko czuli się Polakami" – mówił. Rodziny znały się z codziennych spraw, a Rozalia mogła być wysyłana przez mamę do sklepu Goldmanów po sól czy zapałki. Ta wspólnota została brutalnie przerwana przez niemiecką okupację i stworzenie gett.
Tragiczna ofiara za pomoc
Latem 1942 roku Niemcy likwidowali getta, Rozalia Socha, mimo skrajnego ubóstwa i grożącej kary śmierci, otworzyła swój malutki dom nad strumieniem dla uciekinierów. Schronienie znaleźli u niej Regina i Izaak Goldmanowie, ich piętnastoletnia bratanica Fajga oraz grupa Żydów z Albigowej. W sumie Rozalia przyjęła pod swój dach trzy rodziny. 13 września 1942 roku, w wyniku donosu konfidenta, niemieccy żandarmi odkryli kryjówkę. Choć Rozalii i dwóm kobietom udało się wówczas uciec, okupanci wrócili 19 grudnia 1942 roku. "Niemcy zamordowali śp. Rozalię Sochę w 19 grudnia 1942 r. Żandarmi odnaleźli ją u jednego z mieszkańców wsi, zaprowadzili w pobliżu mogiły ukrywanych przez nią Żydów". Tam została zastrzelona. „To, co w tej historii mnie też bardzo dotyka, to że mimo tego mordu, który się tutaj odbył, mimo zagrożenia, które czyhało każdego dnia, mieszkańcy Woli Rafałowskiej, podobnie jak Rozalia Socha, zdają egzamin z człowieczeństwa.
Przecież właśnie Regina Goldman ukrywa się tutaj do końca wojny i przeżywa wojnę w Woli Rafałowskiej. Także mimo tego zagrożenia przeżywa i potem dzięki ofierze Rozalii Sochy rodzą się kolejne pokolenia” – podkreślił Karol Madaj.
Echo ocalonego życia
Podczas uroczystości wybrzmiał również głos z Kanady – list Howarda Nightingale’a, syna ocalałej Fajgi Goldman. Złożył on hołd kobiecie, której "dobroć stała się osłoną przed nienawiścią". Podkreślił, że dzięki ofierze Rozalii żyją dziś kolejne pokolenia, a jej "odwaga niesie się echem przez każde życie, którego dotknął czyn ocalenia". Dyrektor Karol Madaj zauważył, że choć nie zachowało się zdjęcie samej Rozalii, możemy "spojrzeć w oczy" ocalałej Fajdze, której wizerunek widnieje w materiałach pamiątkowych.
Sztafeta wartości dla młodych
Głos zabrał również Tadeusz Bujak, krewny bohaterki, który przyznał, że przez dekady ta historia żyła w rodzinie w cieniu bólu i szeptanych opowieści. Zwracając się do obecnej na miejscu młodzieży, prosił, by zapamiętali Rozalię nie jako postać pomnikową, lecz jako kogoś, kto "potrafił zachować godność w najciemniejszych chwilach". "Rozalia uczy was dzisiaj, że największą siłą człowieka jest wierność własnemu sumieniu, nawet gdy wszyscy wokół poddają się presji" – podkreślił Tadeusz Bujak. Jak zaznaczył, pamiątkowy kamień, odsłonięty dzięki Instytutowi Pileckiego, to znak, że jego krewna nie została zapomniana.
„Jej ofiara nie poszła na marne. Myśląc o jej czynie należy przytoczyć słowa papieża świętego Jana Pawła II. Sprawiedliwi to ci, którzy w nocy totalitarnego barbarzyństwa nie pozwolili zgasnąć światłu ludzkiego sumienia” – mówił Tadeusz Buajk.
Jak dodał, Rozalia Socha zostawia kolejnym pokoleniom trzy ważne drogowskazy. „Po pierwsze, zauważ drugiego człowieka. Nie odwracaj wzroku od tych, którzy są odrzuceni, samotni czy przeżywają kryzys. Nie bądź obojętny. Obojętność to najcichsza forma przyzwolenia na zło. Po trzecie, bądźmy strażnikami światła. Światło sumienia łatwo zagłuszyć wygodą czy strachem przed oceną innych. Rozalia pokazała, że człowieczeństwo mierzy się tym, kim jesteśmy w momentach najtrudniejszych” – zaznaczył.
Moralna wielkość i odwaga
Ważnym punktem uroczystości było odczytanie listu od Jana Łazickiego, Pełnomocnika Ministra Spraw Zagranicznych do spraw kontaktów z diasporą żydowską. W swoim przesłaniu podkreślił on, że spotkanie w Woli Rafałowskiej to oddanie hołd „ludziom niezwykłym – Polakom, którzy w najciemniejszym czasie okupacji niemieckiej zachowali człowieczeństwo, odwagę i moralną wielkość". Przedstawiciel MSZ zaznaczył, że takie upamiętnienie "nie nagradza bohaterstwa na polu bitwy ani politycznych zasług. Upamiętnia cichą, bezinteresowną odwagę – odwagę ratowania drugiego człowieka tylko dlatego, że był bliźnim". List zakończył życzeniem: "Niech pamięć o czynach śp. Rozalii Sochy trwa na zawsze – jako światło, które rozjaśnia mrok historii i przypomina nam, do czego zdolny jest człowiek kierujący się sumieniem".
______
Heschel Center News, Karol Darmoros. Mat. Instytutu Pileckiego