3 kwietnia 1940 roku w Markowej przyszedł na świat Franciszek Ulma – czwarte dziecko Józefa i Wiktorii. Niespełna cztery lata później został zamordowany wraz z rodziną przez Niemców za pomoc Żydom. Jego historia pozostaje jednym z najbardziej przejmujących świadectw II wojny światowej.
Franciszek był jednym z siedmiorga dzieci Ulmów – po nim urodzili się jeszcze Antoni i Maria, a w chwili zbrodni Wiktoria rozpoczęła poród siódmego dziecka. Rodzina żyła skromnie, ale była znana z pracowitości, wiary i otwartości na innych.
24 marca 1944 roku niemieccy żandarmi zamordowali Ulmów oraz ukrywanych przez nich Żydów z rodzin Goldmanów, Didnerów i Grünfeldów. Franciszek miał wtedy niespełna cztery lata.
Egzekucja miała być przestrogą dla innych mieszkańców Markowej, którzy ukrywali w swych gospodarstwach żydowskich współobywateli. Mimo makabrycznej zbrodni, w kilku miejscach Markowianie przechowali Żydów do końca okupacji. Pamięć trwa
Dziś Franciszek i cała rodzina są czczeni jako błogosławieni męczennicy. Ich historia przypomina, że w czasach pogardy i terroru możliwa była odwaga, solidarność i bezinteresowna pomoc drugiemu człowiekowi.
______
Heschel Center News, Karol Darmoros